Usiadłam
w kącie nie wiedząc co mam dalej robić.
Już wiem, że na pewno nie dam rady stamtąd uciec. Mam nadzieję, że moi
rodzice zaczną mnie szybko szukać. A
najlepiej aby mnie znaleźli zanim dojdzie do tej misji. Nie wiem co to jest i
raczej nie chce wiedzieć.
Pokój w
którym przebywałam był bardzo przyjemny. Mimo tego naprawdę mi brakowało
naturalnego oświetlenia. Nagle do głowy wpadł mi genialny pomysł. Zaczęłam
przeszukiwać szafkę. 1 półka – nic, 2 półka – również nic. Za to w 3 półce
znalazłam nóż i jakieś listy. Ostre narzędzie schowałam do kieszeni swoich
spodni zakrywając je bluzką by nikt go nie widział. Po chwili zaczęłam czytać
listy. Jeden był od mamy Matt’a, napisane około rok temu.
Synku!
Proszę cię nie rób tego wszystkiego! Sprawiasz tym przykrość wielu
ludziom, w tym mi. Bardzo cię proszę –
wiesz przecież, że możesz trafić przez to do więzienia. Jeśli nie porzucisz
swojego chorego zajęcia, możesz już nie być moim synem.
Matt’hew!!!
Mówią już o tobie w telewizji! Co ty wyprawiasz! Jak mogłeś zabić 3
dziewczyny w ciągu 2 tygodni?! Wiesz co ich rodzice teraz czują?! Jak ja się
czuje oglądając telewizję i wiedząc, że to o ciebie chodzi. Daje ci ostatnią
szansę. Potem idę z tym na policje!
Mama
Do idioty, który jest moim synem.
Wiem, że tak się listów nie zaczyna, ale jesteś kompletnym idiotą, tyle
dziewczyn porwać i zabić! Zresztą już się do ciebie nie przyznaję. Nie chcę
takiego syna. Ah, no tak, ide dzisiaj na policje i cię zgłaszam. Będę się
cieszyła oglądając w telewizji jak cię aresztują.
Bez pozdrowień
Marlena
Gdy
skończyłam czytać trzeci list, do pokoju wszedł Matt. Był wściekły.
-Co ty wyprawiasz?! Czy ci pozwoliłem grzebać w moich
rzeczach?! – Krzyczał wściekły
-Prze.. Przepraszam cię! Proszę nie rób mi krzywdy… -
Przepraszałam próbując ukryć strach.
Chłopak
już podnosił na mnie rękę, lecz w pewnym momencie ją zatrzymał. Zdziwiłam się.
-Chcesz to mi przywal, wiem że źle zrobiłam. Ale zrozum, że
ja po prostu nie chcę zostać zabita, chcę wrócić do domu, nawet być gnębiona w
szkole. Wszystko mogę tylko mnie nie zabijaj.
- Jak na razie nie mam takiego zamiaru słonko. Nawet umiałaś
mnie powstrzymać przed przywaleniem ci. Gratuluje. Jesteś pierwszą taką osobą.
Nie spodziewałem się. A teraz oddaj mi te listy i więcej nigdzie nie grzeb bo
się inaczej policzymy. – Odpowiedział dosyć spokojnie Matt.
Wzięłam
listy i mu je podałam. Chłopak wyszedł. Teraz to tylko myślałam o tym co on
robił z innymi dziewczynami. Dlaczego je zabijał. Nagle do pokoju wpadł John.
Zaczął na mnie krzyczeć, że niby wezwałam policje i że teraz szukają ich. Byłam
zaskoczona. W jednej chwili mężczyzna wyjął pistolet. Wolałam nie ryzykować więc szybko wyjęłam scyzoryk i podbiegłam
do niego przytrzymując mu nóż przy szyji.
-Zrozum, że nie wzywałam żadnej policji. Nie mam jak ich
wezwać. Chcę cię tylko powiadomić że moi rodzice już mnie na pewno szukają,
więc prędzej czy później policja was i tak znajdzie. – Uśmiechnęłam się
szyderczo.
- Prędzej czy później to cię zabijemy. – Odpowiedział szorstko.
– A teraz mnie puść bo ci zaraz zrobię krzywdę.
W tym
momencie go puściłam.
-Grzeczna dziewczynka. A teraz oddaj nóż. – Podniósł głos.
-Nie.
-Co powiedziałaś?!
-Nie.
- Jak o tym powiem Matt’owi to już do jutra nie pożyjesz.
- Mów sobie. – Próbowałam udawać, że mnie to nie wzrusza,
jednak coś mnie zabolało w głębi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz