Rozdział II

                Usiadłam w kącie nie  wiedząc co mam dalej robić. Już wiem, że na pewno nie dam rady stamtąd uciec. Mam nadzieję, że moi rodzice  zaczną mnie szybko szukać. A najlepiej aby mnie znaleźli zanim dojdzie do tej misji. Nie wiem co to jest i raczej nie chce wiedzieć.
                Pokój w którym przebywałam był bardzo przyjemny. Mimo tego naprawdę mi brakowało naturalnego oświetlenia. Nagle do głowy wpadł mi genialny pomysł. Zaczęłam przeszukiwać szafkę. 1 półka – nic, 2 półka – również nic. Za to w 3 półce znalazłam nóż i jakieś listy. Ostre narzędzie schowałam do kieszeni swoich spodni zakrywając je bluzką by nikt go nie widział. Po chwili zaczęłam czytać listy. Jeden był od mamy Matt’a, napisane około rok temu.

Synku!
Proszę cię nie rób tego wszystkiego! Sprawiasz tym przykrość wielu ludziom, w  tym mi. Bardzo cię proszę – wiesz przecież, że możesz trafić przez to do więzienia. Jeśli nie porzucisz swojego chorego zajęcia, możesz już nie być moim synem.

Matt’hew!!!
Mówią już o tobie w telewizji! Co ty wyprawiasz! Jak mogłeś zabić 3 dziewczyny w ciągu 2 tygodni?! Wiesz co ich rodzice teraz czują?! Jak ja się czuje oglądając telewizję i wiedząc, że to o ciebie chodzi. Daje ci ostatnią szansę. Potem idę z tym na policje!
Mama
Do idioty, który jest moim synem.
Wiem, że tak się listów nie zaczyna, ale jesteś kompletnym idiotą, tyle dziewczyn porwać i zabić! Zresztą już się do ciebie nie przyznaję. Nie chcę takiego syna. Ah, no tak, ide dzisiaj na policje i cię zgłaszam. Będę się cieszyła oglądając w telewizji jak cię aresztują.
Bez pozdrowień
Marlena

                Gdy skończyłam czytać trzeci list, do pokoju wszedł Matt. Był wściekły.
-Co ty wyprawiasz?! Czy ci pozwoliłem grzebać w moich rzeczach?! – Krzyczał wściekły
-Prze.. Przepraszam cię! Proszę nie rób mi krzywdy… - Przepraszałam próbując ukryć strach.
                Chłopak już podnosił na mnie rękę, lecz w pewnym momencie ją zatrzymał. Zdziwiłam się.
-Chcesz to mi przywal, wiem że źle zrobiłam. Ale zrozum, że ja po prostu nie chcę zostać zabita, chcę wrócić do domu, nawet być gnębiona w szkole. Wszystko mogę tylko mnie nie zabijaj.
- Jak na razie nie mam takiego zamiaru słonko. Nawet umiałaś mnie powstrzymać przed przywaleniem ci. Gratuluje. Jesteś pierwszą taką osobą. Nie spodziewałem się. A teraz oddaj mi te listy i więcej nigdzie nie grzeb bo się inaczej policzymy. – Odpowiedział dosyć spokojnie Matt.
                Wzięłam listy i mu je podałam. Chłopak wyszedł. Teraz to tylko myślałam o tym co on robił z innymi dziewczynami. Dlaczego je zabijał. Nagle do pokoju wpadł John. Zaczął na mnie krzyczeć, że niby wezwałam policje i że teraz szukają ich. Byłam zaskoczona. W jednej chwili mężczyzna wyjął pistolet. Wolałam nie  ryzykować więc szybko wyjęłam scyzoryk i podbiegłam do niego przytrzymując mu nóż przy szyji.
-Zrozum, że nie wzywałam żadnej policji. Nie mam jak ich wezwać. Chcę cię tylko powiadomić że moi rodzice już mnie na pewno szukają, więc prędzej czy później policja was i tak znajdzie. – Uśmiechnęłam się szyderczo.
- Prędzej czy później to cię zabijemy. – Odpowiedział szorstko. – A teraz mnie puść bo ci zaraz zrobię krzywdę.
                W tym momencie go puściłam.
-Grzeczna dziewczynka. A teraz oddaj nóż. – Podniósł głos.
-Nie.
-Co powiedziałaś?!
-Nie.
- Jak o tym powiem Matt’owi to już do jutra nie pożyjesz.
- Mów sobie. – Próbowałam udawać, że mnie to nie wzrusza, jednak coś mnie zabolało w głębi.

                Wkurzony wyszedł z pokoju. Pewnie idzie po Matt’a. Mam nadzieję, że mi nic nie zrobi, acz kolwiek po tych listach nic nie wiadomo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WioskaSzablonów | x.