Słyszę
jak ktoś idzie korytarzem. Już dochodzi do drzwi. Chce je odkluczyć, lecz nie
może. Wyważa drzwi. Schowałam się do łazienki. Nagle łapie za klamkę i wyciąga
mnie stamtąd. Widać, że ma złe zamiary. Nagle przypomina mi się gdzie mam nóż.
Dokładniej to w szafce. Szarpię się z nim tak, żeby mnie pchnął w stronę mebla.
Słyszę krzyki Matt’a, coś w stylu „Złapcie go i zabijcie!”. Nie wiem co to za
facet i po co tu przylazł. Wiem, że na pewno nie ma zbyt dobrych zamiarów co do
mnie. W
końcu dostałam się blisko szafki. Szybko otwieram półkę i wyciągam nóż.
Mężczyzna nie daje za wygraną. Próbuję się bronić lecz nie mogę. Zamykam oczy i
celuję narzędziem byle gdzie. Nagle nie czuję jak ktoś mną szarpie, i jak ktoś
mnie trzyma. Czuję się wolna. Otwieram oczy. Na podłodze znajduje nie żywego
mężczyzne.
W tej
chwili do pokoju wbiega Matt.
- Diana! Nic ci się nie stało?! – Pyta zaniepokojony.
- Matt, ja go zabiłam! – Powiedziałam z płaczem. – Ja nie
chciałam..
-Nie przejmuj się nim, dobrze że to zrobiłaś. Ten idiota
John go tu przyprowadził. Chciał żeby cie zabił. – W tej chwili chłopak
przytulił mnie. – Nie płacz. Będzie dobrze.
-Nie będzie, ja tak nie umiem żyć!
-Nauczę cię. – Powiedział z lekkim uśmiechem.
-Mam się bać? – Zapytałam lekko pocieszona.
-Zobaczymy.
W tym
momencie przytuliłam go mocno. Nie czułam się przy nim jak przy porywaczu, lecz
jak przy przyjacielu, którego znam wiele lat.
-Oj, pierwszy dzień a ty już tyle kłopotów sprawiasz. –Powiedział
śmiejąc się. – Jednak chyba odpuścimy ci tą jutrzejszą misję.
-Oh, Jezu dziękuje ci bardzo. Boje się co to będzie, nie
chce wykonywać zadnej misji!
-Nie chcesz, ale wkrótce będziesz musiała.
- Mów jaśniej, proszę cię!
-O nie, tak łatwo nie będzie. – W tym momencie zrobił słodki
uśmiech. Nie wyhamowałam się i go pocałowałam. – Whoa, dziewczyno szybka jesteś.
- Przepraszam nie chciałam. Nie musisz już przypadkiem iść? –
Powiedziałam z zakłopotaniem.
-Ah, faktycznie. Dobrze że mi przypomniałaś. Bądź grzeczna.
Nie
wiem co się ze mną stało. Wydaje mi się, że się w nim zauroczyłam, ale co ja
tam wiem o miłości. Jeśli mnie stąd szybko nie zabiorą to oszaleje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz